Kiedy powstanie Turnicki Park Narodowy?
Galeria zdjęć Turnicki Park Narodowy

Od ponad 15 lat regularnie podróżuję z aparatem po wszystkich polskich parkach narodowych i dostrzegam wielką niesprawiedliwość w ochronie przyrody w Polsce.

W wielu naszych parkach od lat trwają starania o przywrócenie naturalnych fragmentów lasów z gatunkami, które kiedyś porastały te tereny, a potem zostały zmienione w wyniku sztucznych nasadzeń, w ramach bezmyślnej gospodarki leśnej.
Działania te wymagają dużego nakładu pracy, są kosztowne i niestety, coraz częściej budzą kontrowersje, gdy wycina się stare drzewa z powodu niezgodności z siedliskiem, a dodatkowo wprowadza odstrzał dzikich zwierząt, które rzekomo zjadają nowe sadzonki...

Z drugiej strony mamy Karpaty, gdzie zachowały się lasy o charakterze naturalnym, których skład gatunkowy jest po prostu bliski ideałowi. Nie ma tutaj potrzeby sztucznych nasadzeń, gdyż las odnawia się sam, a pogłowie zwierzyny regulują ich naturalni myśliwi - wilki i rysie.
Puszcza Karpacka to największy i wciąż najbardziej dziki obszar przyrody nie tylko w Polsce, ale także w Europie, zaś jedną z perełek tego obszaru są tereny Pogórza Przemyskiego, gdzie od dziesiątek lat bezskutecznie planowane jest utworzenie Turnickiego Parku Narodowego. To taka nasza druga Puszcza Białowieska, lecz z zupełnie innym składem gatunkowym drzew i pięknym krajobrazem.
Powinniśmy być dumni, że cały czas mamy takie miejsca. Niestety, zamiast ochrony, z roku na rok prowadzona tutaj gospodarka leśna zmierza do dewastacji tego unikatowego terenu. Coraz bardziej zachłanna korporacja Lasy Państwowe wyrzyna drzewa starsze niż ona sama i na siłę stara się przekształcić ten teren w kolejny, marny gospodarczy las, w kolejną uprawę desek. Drwale wycinają drzewa przez cały rok, także wiosną, gdy pełne są ptasich gniazd, gdyż zmieniono prawo i gospodarka leśna jest ważniejsza niż przyroda i zdrowy rozsądek.
To się dzieje właśnie teraz, gdy czytasz ten tekst...


Przykre jest, że nie każdy zdaje sobie w ogóle sprawę, jak wygląda naturalny las, gdyż większość z nas po prostu nigdy go nie widziała i niestety, z każdym rokiem mamy coraz mniejszą na to szansę... To, co rośnie wokół dużych miast, jest jedynie namiastką prawdziwego lasu lub w większości jedynie kolejną plantacją z ograniczoną ilością jedynie słusznych pod względem gospodarczym gatunków, gdzie ptaki mają wyznaczone swoje miejsce w budkach przybijanych gwoździami do drzew.

Las o charakterze naturalnym jest niesamowity! Drzewa różnych gatunków rosną nierównomiernie, czasami w zupełnym chaosie, a wśród małych drzew co kilka, kilkanaście metrów można trafić na olbrzymy. Stare drzewa są częściowo spróchniałe lub połamane, dzięki czemu w ich konarach miejsca na gniazda lub dziuple znajdują rzadkie ptaki. Przez wieki las dostosował się do miejsca, ukształtowania terenu czy do trudnych warunków klimatycznych, więc drzewa rosną krzywo, przechylają się pod wpływem wichur i wszelkich przeciwności losu. Czasami przybierają karłowate kształty, a ich korzenie potrafią wypełznąć w las niczym macki ośmiornicy i w tym właśnie jest ich cały urok.
Plątaniny korzeni i jamy pod drzewami to jedyne miejsce na gawry niedźwiedzi, zaś powalone sterty drzew to idealna kryjówka dla rzadkiego rysia. Ilość martwego drewna jest fascynująca. Wiosną martwe drzewa obsypane są dzikimi kwiatami, jesienią upstrzone są koloniami kolorowych grzybów, a przez cały rok porasta je gęsty, zielony mech. W ich zakamarkach tętni życie niezliczonych roślin i zwierząt. Martwe drzewo jest niczym rafa koralowa na oceanie. To oaza bioróżnorodności w naszym polskim krajobrazie.
Niestety, opisane fragmenty lasu znajdują się już tylko w nielicznych, najczęściej bardzo trudno dostępnych miejscach, na zboczach gór czy w głębokich leśnych wąwozach...

Kiedy mam przed oczami takie dzikie fragmenty lasu, a potem wchodzę na odcinek, który właśnie dosięgła tzw. racjonalna gospodarka leśna, to za każdym razem ogarnia mnie rozpacz, przerażenie i niepojęte obrzydzenie, gdy widzę, co można zrobić w szybkim czasie z tak niesamowitymi i pięknymi miejscami.
Usuwane są prawie wszystkie przewrócone i martwe drzewa pełne rzadkich gatunków roślin czy kryjówek dla dzikich zwierząt. Swoje prawa tracą drzewa, które przez lata wyrosły choć odrobinę krzywo, rosną zbyt blisko siebie lub po prostu są w odpowiednim wieku, aby pociąć je na kawałki...
Las naturalny, bioróżnorodny i piękny nie mieści się w tępych głowach niektórych leśników, którym wpojone dogmaty z uczelni leśnych przesłoniły rozum i jedyną opcją lasu jest las z podręcznika, który ma być niczym wypielona uprawa marchewki w przydomowym ogródku lub zagon cebuli i buraków na polu.
Las po „gospodarskich pracach” nie znika, lecz z oazy dzikości staje się czysty i sterylny, niczym sala operacyjna w szpitalu. Pozostaje jedynie zieloną plamą na mapach.
Zostają tylko drzewa w podobnym wieku, które teraz rosną prosto i mają odpowiednią, określoną podręcznikowo wielkość przestrzeni i czekają na swoje przeznaczenie, którym wcześniej czy później będzie tartak.
Nie ma już miejsca dla dzikich zwierząt, które straciły swoje wszystkie naturalne kryjówki, a las dodatkowo zostaje pocięty siecią leśnych dróg, aby można było szybko dojechać i na bieżąco wycinać drzewa. Ponadto co kilkaset metrów stawiane są myśliwskie ambony do mordowania dzikich zwierząt dla rozrywki, dla pieniędzy.
Ta poprawność w regulowaniu przyrody jest zupełnie bezduszna, zaś gospodarka leśna jest niczym ideologia nazistowska, która szuka poprawności gatunkowej wśród drzew i zwierząt lub niczym komunistyczne plany gospodarcze, które nie mają racjonalnego uzasadnienia, a służą jedynie propagandzie czy wyrobieniu normy.
Gdy rozmawiam czasami z niektórymi leśnikami, to jestem przerażony ich podejściem do przyrody, a właściwie ich niezwykłą pogardą do wszystkiego, co dzikie... W ich wypowiedziach dominuje wielkie pragnienie pełnej kontroli, dominacji nad danym terenem.
- Jak się nie wytnie na czas starych drzew, to zgniją; duże drzewa zasłaniają światło młodym drzewom; jak się nie wystrzela części zwierząt, to zjedzą las.
- A co robicie z tymi pisklakami, które wypadają z gniazd, ze ściętych drzew? Dobijacie je łopatami? - chciałem zapytać, zapomniałem...

Potem czytam raporty finansowe z nadleśnictw karpackich i okazuje się, że wszystkie są nierentowne lub co najwyżej wychodzą na zero. Co roku pompowane są miliony złotych w niedochodowe nadleśnictwa z Funduszu Leśnego korporacji Lasy Państwowe, czyli z pieniędzy publicznych - z naszych pieniędzy. Korporacja Lasy już chyba tylko z nazwy jest państwowa, gdyż nie ma nad nią żadnej kontroli społecznej, a wszystkie uwagi zgłaszane przez stronę społeczną i naukową są w bezczelny sposób, z uśmiechem na twarzy, wywalane do kosza.
Wąska grupa osób z nadleśnictw z gigantycznymi pensjami zupełnie odrealnionymi od poziomu karpackich wiosek jest panami życia i śmierci na tym terenie, która w imię własnych korzyści dewastuje to unikalne miejsce w Polsce.


Przyroda zaś na tych terenach nie potrzebuje żadnych prac ze strony człowieka, nie potrzebuje płacenia pieniędzy - jedyne czego potrzebuje Puszcza Karpacka to zostawienie jej w świętym spokoju.


Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć, ale jeżeli chcecie poczuć klimat Puszczy, najlepiej odwiedźcie ją sami :-)

23.04.2018 r.